Przynależność partyjna nie może być kluczem podziału środków unijnych

„Mam poważne obawy o to, czy środki z Krajowego Programu Odbudowy będą dzielone wg realnych potrzeb czy zgodnie z przydziałem partyjnym” – komentował Jacek Iwancz, radny Sejmiku Województwa Dolnośląskiego. O tym, czy Dolny Śląsk skorzysta na przyjęciu przez polski parlament KPO rozmawiali w kolejnym odcinku programu Studio Sejmik radni wojewódzcy: Piotr Karwan z Prawa i Sprawiedliwości, Anna Brok z Koalicji Obywatelskiej i Jacek Iwancz z Nowoczesnej Plus.

Moim zdaniem to, czego najbardziej obawiają się samorządowcy, to, to w jaki sposób pieniądze będą trafiać do poszczególnych samorządów. Dotychczas środki trafiały tylko do wybranych samorządów, ich duża część zostawała całkowicie pominięta. Ten dobór jest bardzo polityczny. Samorządy,w których mamy osobę związaną z Prawem i Sprawiedliwością takie środki systematycznie dostają, inne samorządy nie dostają nic – tymi słowami Iwancz odniósł się do poprzednich rozdań środków unijnych w ramach.

Te obawy wydają się uzasadnione w kontekście rozdziału w ramach Rządowego Funduszu Inwestycji Lokalnych. Jak napisali autorzy raportu „Rządowy Fundusz Inwestycji Lokalnych: każdemu według potrzeb czy według barw politycznych?”

Niestety, są podstawy, aby sądzić, że w odniesieniu do miast na prawach powiatu polityka wygrała z realną oceną potrzeb. Do miast na prawach powiatu trafiło w sumie 357 mln zł, czyli sporo poniżej 1/10 całkowitej alokacji na gminy i powiaty łącznie, choć w miastach tych mieszka blisko 1/3 ludności Polski. Jeśli się zsumuje przyznane im dotacje, na mieszkańca przypadło tam zaledwie 55,33 zł, czyli nawet mniej niż w grupie stu gmin z największym poparciem dla opozycji. Jeśli wyłączyć Chełm i Zamość, średnia ta spadnie do 46,43 zł. Warto podkreślić, że znów średnia przyznanych na mieszkańca środków była wyższa w miastach, gdzie w drugiej turze wyborów prezydenckich zwyciężył Andrzej Duda. Bez dotacji musiała się obejść ponad połowa miast, w tym większość miast wojewódzkich, włączając Wrocław, Gdańsk, Kraków, Poznań, Lublin, Rzeszów, Białystok oraz Warszawę (wnioskowała o 1,2 mld zł). Wszystkie te miasta są rządzone przez prezydentów co najmniej dalekich od PiS, a poza Rzeszowem w wyborach prezydenckich triumfował tam Rafał Trzaskowski. Z dziesiątki miast na prawach powiatu, gdzie Rafał Trzaskowski wygrał najwyraźniej, tylko Leszno (z niezależnym prezydentem) uzyskało dotację.

Jak mówił w rozmowie z redaktorem Bartoszem Senderkiem Iwancz: Jest dziś wielka obawa, że środki nie trafią tam, gdzie jest realna potrzeba, tylko trafią do tych samorządów, które współpracują z aktualną władzą. (…) Na Dolnym Śląsku chcemy, żeby pieniądze z Krajowego Programu Odbudowy były dzielone równopomiędzy wszystkie samorząd, wg potrzeb, a nie przydziału patryjnego.

Radny Nowoczesnej Plus zapytany o luzowanie obostrzeń związanych z wirusem SARS-COV-2 wyraził poważne wątpliwości dotyczące działań rządu:

Bardzo cieszy możliwość powrotu do działalności gospodarczej restauratorów, fryzjerów, otwarcie basenów. Mam jednak poważną wątpliwość dotyczącą powrotu dzieci do nauki. Zostało 6 tygodni do końca roku szkolnego. Czy naprawdę, w tym momencie, ten powrót młodzieży, która nie jest jeszcze zaszczepiona, to jest dobry pomysł? I czy nie spowoduje to, że kolejne obostrzenia związane z ponownym przyrostem liczby zakażeń, nie pojawią się na wakacjach?

Jacek Iwancz, jako dyrektor jednej ze świdnickich szkół, wyraźnie podkreślił, że z jego punktu widzenia powrót dzieci i młodzieży we wrześniu to dużo lepsze rozwiązanie.

Studio Sejmik to program publicystyczny, w którym wypowiadają się przedstawiciele Sejmiku Województwa Dolnośląskiego, by porozmawiać o bieżących wydarzeniach w regionie.