Diety radnych powinny być ujednolicone. Inne miasta już to zrobiły

Jeżeli chcemy rozmawiać o rozwoju osiedli, musimy zadbać o godność i komfort pracy radnych osiedlowych. Jednolity, jasny, określony system przyznawania diet jest dziś w naszym mieście konieczny. Inne miasta już uczyniły ten krok – mówiła Magdalena Razik-Trziszka, radna Rady Miejskiej Wrocławia z Klubu Nowa Nadzieja. Radni prezydenta projekt dotyczący ustalenia jednolitych zasad przyznawania diet radnym osiedlowym odrzucili podczas sesji w marcu. Nowa Nadzieja ponownie wnosi projekt przygotowany przez rady osiedli: Maślice, Powstańców Śląskich, Osobowice-Rędzin pod obrady radnych. Liczymy na przyzwoitość radnych miejskich – zaapelował Sławomir Czerwiński, wiceprezes Wrocławskiego Forum Osiedlowego (WFO), współinicjator projektu uchwały.

Diety radnych ponownie na sesji Rady Miejskiej Wrocławia

Dotrzymujemy słowa, obiecywaliśmy, że będziemy konsekwentnie przywracać społeczne inicjatywy, które zostaną odrzucone przez radnych prezydenta Sutryka. Na najbliższej sesji, w porządku obrad, przewidziany jest projekt dotyczący ustalenia jednolitych zasad przyznawania diet radnym osiedlowym. Ten projekt został złożony na początku tego roku w ramach inicjatywy uchwałodawczej rad osiedli. Radni prezydenta jednogłośnie odrzucili go w marcu – mówiła Jolanta Niezgodzka, radna Nowej Nadziei.

Wrocławianie stali się zakładnikami wybuchowych i niestabilnych zachowań Jacka Sutryka. Dopóki prezydent nie wróci na drogę dialogu z mieszkańcami i szacunku dla każdego mieszkańca, naszego zaufania nie będzie miał – powiedziała Jolanta Niezgodzka.

Zdaniem Jolanty Niezgodzkiej Prezydent dostał od mieszkańców ogromny kredyt zaufania na początku kadencji:

Wrocławianie pokładali duże nadzieje w Jacku Sutryku, który obiecał im, że Wrocław to będzie nasza wspólna sprawa. Ale na każdym kroku, prezydent próbuje udowodnić mieszkańcom, że na wszystkim zna się najlepiej, nie słucha głosów mieszkańców, nie pochyla się nad propozycjami mieszkańców.

Chcielibyśmy, by wrocławianie i wrocławianki mogli ufać prezydentowi swojego miasta. Chcielibyśmy, by mieli poczucie, że miasto zmierza w jakimś wytyczonym kierunku, że jest realizowana wieloletnia strategia, że mamy plany inwestycyjne, które z tej strategii wynikają. Że realizowane są ważne polityki miejskie. Że prezydent racjonalnie wydaje pieniądze, by poprawiać jakość życia mieszkańców, a nie na własny lans. Chcielibyśmy wreszcie, żeby mieszkańcy mieli przekonanie, że ich prezydent realizuje program, który zaprezentował w kampanii wyborczej. Niestety, w naszej opinii, jest dokładnie odwrotnie – powiedział Piotr Uhle.

Rozwiążmy kwestię przyznawania diet radnym osiedlowym raz na zawsze

Projekt zawiera rozwiązania systemowe, które opierają się o dwa filary – tłumaczył Sławomir Czerwiński z WFO. – Pierwszy filar to jest wyłączenie diet z budżetów rad osiedli. Dziś stanowią one do 30 proc. tych budżetów. Zgodnie z projektem i jego założeniami diety radnych osiedlowych mają być wypłacane w taki sam sposób, jak wypłacane są diety radnych miejskich. Stawki mają być ujednolicone dla wszystkich 48 rad osiedli. Ma to wpłynąć pozytywnie przede wszystkim na to, żeby na sesjach rad osiedli nie debatować nad tym, komu przyznać dietę, w jakiej wysokości, nie tworzyć regulaminów. Żeby ta sprawa była raz na zawsze rozwiązana i usystematyzowana.

Drugi filar projektu, jak uzasadnił Czerwiński, dotyczy tego, że 30 proc. z każdego budżetu osiedlowego ma zostać przeznaczone na działania rad osiedli. – Te pieniądze są bardzo potrzebne. Inflacja, nowe wyzwania na osiedlach sprawiają, że te fundusze są dziś niezbędne – powiedział.

Chcemy systemowego, uniwersalnego i sprawiedliwego sposobu wypłat diet

Jesteśmy wdzięczni prezydentowi za podjęte na marcowej sesji zobowiązanie zwiększenia budżetów osiedli o kwotę 500 tys. złotych. Nie jest to jednak rozwiązanie pozostałych postulatów, które stały za osiedlową inicjatywą uchwałodawczą, zwłaszcza zaś systemowego, uniwersalnego i sprawiedliwego sformułowania zasad wypłat diet radnym osiedlowym – skomentował Michał Kwiatkowski, Prezes WFO i Przewodniczący Zarządu Osiedla Powstańców Śląskich. – W obliczu długotrwałego odwlekania momentu powołania zespołu doradczego – przedstawicielstwa Osiedli przy Prezydencie, ciężar zaprojektowania rozwiązań wzięła na siebie strona społeczna. Propozycja została oparta o wnioski z jednego z najszerszych procesów konsultacyjnych w historii Wrocławia.

 

Zdaniem Kwiatkowskiego:

Sumę, o która zwiększą się budżety osiedli w przyszłym roku, w obliczu obecnej sytuacji gospodarczej oraz braku indeksacji tych kwot od niemal dwóch dekad, postrzegać raczej należy jako wyrównanie inflacyjne niż realne zwiększenie możliwości finansowych jednostek najbliższych mieszkańcom.

 

Na sesji marcowej prezydent Wrocławia zobowiązał się do tego, że powiększy w 2022 r. budżety osiedli o 500 tys. zł. Kwota ta, patrząc na założenia naszego projektu, jest zdecydowanie za niska – dodał Sławomir Czerwiński. – W perspektywie czasu niewiele ona może zmienić. Dlatego apelujemy do radnych miejskich, aby w najbliższym glosowaniu zmienili swojego zdanie odnośnie funkcjonowania całego samorządu wrocławskiego, docenili rady osiedla za realizowane od 1991 roku prace na rzecz miasta wrocławian i wrocławianek i nadali kurs do rozwoju jednostek pomocniczych gminy, które w ostatnim czasie mocno pracowały i pracują na osiedlach na rzecz miasta, opierając się na budżetach, które nie były nowelizowane od blisko dwóch dekad. Liczymy na przyzwoitość radnych miejskich – zaapelował.

To na osiedlach toczy się życie Wrocławia

To właśnie na naszych osiedlach: Pawłowicach, Sołtysowicach, Szczepinie dzieją się najważniejsze sprawy dla mieszkanek i mieszkańców naszego miasta. To do radnych osiedlowych przychodzą ludzie, którzy chcą dowiedzieć się, co się na osiedlu dzieje, zgłaszają swoje potrzeby i troski. Wykonywanie mandatu radnego osiedlowego wymaga ogromnego zaangażowania każdego dnia. Radni funkcyjni, którzy są przewodniczącymi zarządu, skarbnikami, nie raz poświęcają kilka godzin dziennie na działania na rzecz osiedla. Diety radnych nie wystarczają niestety nawet na paliwo, które radni przeznaczają na dojazd do Wrocławskiego Centrum Rozwoju Społecznego. Radni osiedla Widawy dojeżdżają do WCRS 15 km.  Jeżeli chcemy rozmawiać o rozwoju osiedli, musimy zadbać o godność ich pracy – mówiła Magdalena Razik-Trziszka. Inne miasta już uczyniły ten krok. W Krakowie radny niefunkcyjny może liczyć na 393 zł, Przewodniczący Zarządu zaś na ponad 3 tys. złotych.