Polityczny przełom na Białorusi? Społeczny na pewno

7 miesięcy po sierpniowym wybuchu protestów przeciwko sfałszowanym wyborom prezydenckim na Białorusi i ponownym objęciu stanowiska prezydenta przez Aleksandra Łukaszenkę jedno jest pewne – zmieniło się białoruskie społeczeństwo.

– „Coś zaszło w tym proteście, te zmiany są już nieodwracalne. Represje ze strony władz dotknęły pośrednio, czy bezpośrednio, większość Białorusinów. Dlatego te zmiany już się nie cofną. Mamy społeczne poczucie wspólnoty – my jako naród, my jako Białorusini, społeczeństwo europejskie, fajne” – mówił o białoruskim „przebudzeniu” dr Maxim Rust, analityk polityczny, badacz elit w państwach poradzieckich, redaktor miesięcznika „New Eastern Europe”, wykładowca i pracownik Studium Europy Wschodniej Uniwersytetu Warszawskiego.

Protesty przeciwko sfałszowanym wyborom, prezydentowi Łukaszence i jego reżimowi trwają na Białorusi ponad 7 miesięcy. Mimo naturalnego ich osłabnięcia, są one trwałe.

„Mamy do czynienia z zupełnie nową jakością życia politycznego, społecznego na Białorusi, ponieważ protesty trwają na taką skalę i tak długo. To jest ogromny plus. Dla mnie to jest znak, że społeczeństwo się zmieniło, coś zaszło w tym proteście, że te zmiany są nieodwracalne”. (…) Jako społeczeństwo chcemy zmian” – komentował Rust w kolejnym odcinku cyklu „Przy słowie”

Protest jest wspólny, białoruski

Zdaniem badacza nastąpiło uwspólnienie protestu – „Protest jest wspólny. O ile na początku może było więcej młodych protestujących, to już teraz nie ma takiego rozróżnienia. Symbolami stały się marsze emerytów, które odbywały się cyklicznie, marsze kobiet, babć, matek. Dokonała się jakościowa zmiana nie tylko najmłodszego pokolenia, ale także pokoleń trzydziesto-, czterdziesto- i pięćdziesięciolatków.”

Represje dotknęły większość Białorusinów

Pytany o aktualny bilans białoruskich protestów Maxim Rust zwraca uwagę na to, że skala represji jest większa niż wskazują to oficjalne liczby:

„Mówimy tu o ponad 35 tys. zatrzymanych, ale tak naprawdę, represje dotknęły większą liczbę ludności. (…) Bardzo ważne jest to, że liczba więźniów politycznych jest znacznie większa, te 300 osób to jest liczba uznana przez organizacje zajmujące się ochroną praw człowieka. Niestety ta liczba jest o wiele większa, i ona będzie nadal rosła”.

Protesty to szansa, ale też zagrożenie

Jak zauważył Rust, trwające protesty są jednocześnie wielką szansą dla naszych sąsiadów i ogromnym zagrożeniem. Widać to było również 25 marca podczas świętowania nieuznanego przez reżim Łukaszenki Dnia Wolności Białorusi.

„Ludzie są cały czas zastraszani, na różne sposoby, ale znowu wyszli na ulice. Wyszli w sposób zdecentralizowany. To utwierdza społeczność międzynarodową, że ta zmiana w nas jest trwała. Te protesty będą trwałe, może nie tak spektakularne, ale będą stałe. To jest duża szansa dla całej społeczności białoruskiej, ale również zagrożenie, bo białoruskie władze mogą być, niestety, nieprzewidywalne.”