Łukaszenka to wróg białoruskości. To nie ulega wątpliwości – prof. Nikołaj Iwanow – Przy Słowie #24

Dla nas, dla tych, którzy walczą o wolność Białorusi, nazwać Aleksandra Łukaszenkę prezydentem to jest obraza, my go tak nie nazywamy. To jest dla nas uzurpator, który przejął władzę nielegalnie, który walczy z własnym narodem, który stosuje drakońskie środki terrorystyczne wobec własnych obywateli. To nie jest nasz prezydent – mówił prof. Nikołaj Iwanow, profesor nauk humanistycznych oraz profesor nadzwyczajny historii Polski na Uniwersytecie Opolskim, Prezes Fundacji „Za Wolność Waszą i Naszą”. Rok od wybuchu białoruskiej rewolucji gość „Przy Słowie” ma pewność, że zwycięstwo wolnej Białorusi jest nieuniknione.

Rok od wybuchu na Białorusi protestów po sfałszowaniu sierpniowych wyborów prezydenckich i ponownym objęciu władzy przez Aleksandra Łukaszenkę, reżim trzyma się bardzo mocno. A Łukaszenka stosuje coraz to nowe i coraz to bardziej wymyślne procedury terroru wobec obywateli swojego kraju.

W kolejnym odcinku cyklu „Przy Słowie” prof. Nikołaj Iwanow tak komentował obecną sytuację na Białorusi:

Pani powiedziała Prezydent Aleksander Łukaszenka. Dla nas, dla tych, którzy walczą o wolność Białorusi, nazwać tego człowieka prezydentem to jest obraza, my go tak nie nazywamy. To jest dla nas uzurpator, który przejął władzę nielegalnie, który walczy z własnym narodem, który stosuje drakońskie środki terrorystyczne wobec własnych obywateli i to jest nie tylko nie nasz prezydent, to jest człowiek, który uzurpował władzę i który walczy z własnym narodem. To jest wróg białoruskości. To nie ulega wątpliwości.

Rok walki o wolność

9 sierpnia 2021 r. to rocznica sfałszowania przez reżim Aleksandra Łukaszenki wyborów prezydenckich. Dokładnie rok temu pojawiła się nadzieja, że Łukaszenka odejdzie.

Parę dni temu była smutna dla nas rocznica, rocznica początku tej rewolucji. Kiedy 8, 9, 10, 11 i 12 sierpnia na ulice Białorusi wyszły tysiące ludzi, wydawało się, że dni Łukaszenki są policzone. Niestety tak się nie stało. Kiedy na ulicach Mińska wyszło ponad 300 tysięcy osób, czyli co drugi dorosły, to nawet Łukaszenka się przestraszył i początkowo można było swobodnie protestować. Okazało się, że przytłaczająca większość jest przeciwko Łukaszence, ale ten reżim ma jednego kluczowego sojusznika, który odgrywa kluczową rolę – to jest Władimir Władimirowicz Putin. I kiedy Putin powiedział, że on mobilizuje swoje siły policyjne i rozlokowuje je na granicy, to było już wiadomo, że Rosja będzie popierać ten reżim – mówił prof. Iwanow.

Nie brakuje dziś gorzkich refleksji.

Specjaliści zastanawiają się, ile procent społeczności trzeba zmobilizować wobec jakiegoś dyktatora, żeby utrzymać większość narodu w kajdanach, w niewoli. Niektórzy twierdzą, że wystarczy parę procent zdecydowanych na wszystko. Łukaszenka ma za sobą, czasem mówią na mitingach, że tylko 3 procent, ma na pewno więcej niż 3 procent. Na pewno z jego 26 letnich rządów skorzystała odpowiednia część narodu. Ja oceniam to na 20 procent. To ci, którzy jego popierają i będą na niego głosować, ci którzy skorzystali. Oni mają odpowiedni poziom materialny, który ich zadowala. Ci, którzy byliby gotowi za niego umierać, to myślę, że takich jest właśnie ze 3 procent. Niestety muszę powiedzieć, że to wystarczy – analizował Iwanow.

Rewolucja, która ma twarz kobiety

Wielotysięczne manifestacje i protesty z 2020 roku zaskoczyły świat, Europę, ale i samych Białorusinów. Wybrali oni metodę pokojowych protestów, a ich liderkami stały się kobiety, tak jak „nasza prezydent Cichanouska”, jak powiedział prof. Nikołaj Iwanow.

Po naszej stronie zdecydowała koncepcja pokojowych protestów. U nas nie ma takich ludzi, którzy są gotowi umierać, którzy chcą strzelać do swoich przeciwników politycznych. Wychodzimy na manifestacje tak jak Indusi za czasów Gandhiego, z kwiatami – mówił rozmówca Klimaszewskiej. – Nasza rewolucja ma twarz kobiety, bo nasza prezydent, Cichanouska, jest kobietą, z nią nasza noblistka, która niedawno była we Wrocławiu, Swiatłana Aleksijewa. Ona też jest twarzą naszej pokojowej rewolucji. To wszystko kobiety. Dlaczego kobiety? To jest bardzo trudne pytanie, ale wydaje mi się, że kobiety przejęły prym w naszej rewolucji, zajmują pozycje liderek w naszej rewolucji.

Nie mamy zamiaru strzelać

Prof. Iwanow tłumaczył, że naród białoruski nie ma zamiaru strzelać do swoich bratanków:

To jest pokojowy protest. Nie mamy zamiaru strzelać, bo uważamy, że to też Białorusini. Nie jest to ukraiński majdan, gdzie ludzie strzelali, były gotowi umierać, który oczywiście skończył się wieloma ofiarami. Oczywiście ludzie umierają, ale od terroru, zbici, na razie jest to kilkadziesiąt osób.

Do tego gość zaznaczył, że bardzo silne są więzi pomiędzy Białorusią a Rosją. To widać między innymi podczas protestów, podczas których nie ma antyrosyjskich haseł:

Białoruś jest bardzo mocno związana z Rosją. Na Białorusi nigdy nie będzie tak jak na Ukrainie, że są antyrosyjskie hasła i nastroje, na Białorusi być tak nie może. Cichanouska i inny opozycjoniści na każdym kroku podkreślają to, że my nie jesteśmy antyrosyjscy, nie było żadnego hasła antyrosyjskiego podczas naszych protestów. Jesteśmy za demokracją, jesteśmy za wolnością, za Unią Europejską, ale jednocześnie nie jesteśmy antyrosyjscy. Jeśli byśmy poszli tym kierunkiem, co Ukraina i totalnie zerwalibyśmy więzi z Rosją, to kryzys u nas byłby 10 razy większy i to rozumieją wszyscy.

Mimo wielu gorzkich refleksji i trudnych pytań, prof. Nikołaj Iwanow nie ma wątpliwości, że nadejdzie zwycięstwo wolnej Białorusi:

Kontrewolucja uzurpatora Łukaszenki jak na razie zwyciężyła. Okazało się, że nasza koncepcja pokojowych protestów i próby przekonania strony przeciwnej, że jest czas minął, nie zdała egzaminu. Okazuje się, że w każdej rewolucji potrzebna jest część osób gotowych przelać krew. No niestety takich ludzi jest u nas za mało (…) A ci, którzy są gotowi umierać siedzą w więzieniu, są na emigracji. Na razie ta czarna noc antydemokracji na Białorusi trwa. Jesteśmy w bardzo trudnej sytuacji. Z drugiej strony mamy pewność, że zwycięstwo jest nieuniknione. Tylko kiedy? Robimy wszystko, żeby zwyciężyć, nawet tu we Wrocławiu.

W tym między innymi celu organizowane są we Wrocławiu i innych miastach Dolnego Śląska demonstracje solidarności. We Wrocławiu odbywają się one pod Pręgierzem m.in. w środy i niedziele każdego tygodnia.