Uda się czy nie uda uniknąć katastrofy ekologicznej? – po debacie Nowej Nadziei

Dzień po opublikowaniu pierwszej części najnowszego raportu Międzyrządowego Zespołu ds. Zmian Klimatu (IPCC), który wezwał do szybkich i radykalnych działań na rzecz ograniczenia skutków zmian klimatu pod groźbą obumarcia części planety i cywilizacji, jaką znamy, rozpoczęliśmy debatę „Wzrost gospodarczy a katastrofa klimatyczna. Czy jest coś pomiędzy?”. Na pytania: czy jesteśmy gotowi zanegować wzrost PKB? Jakie są ograniczenia wolnego rynku? Gdzie przebiega granica pomiędzy zaspokajaniem potrzeb a hiperkonsumpcją? odpowiadali m.in. prof. Bożena Ryszawska, dr Maciej Grodzicki i Mateusz Benedyk z Instytutu von Misesa. Debatę otworzył Adam Zawada, wiceprezydent Wrocławia w latach 2018-2021, do tematu wprowadził Marcin Popkiewicz, dziennikarz i ekspert ds. klimatu.

Wzrost gospodarczy w obecnym tempie, przy obecnym wzroście PKB doprowadzi nas do katastrofy klimatycznej – taką tezę stawia dziś część środowisk eksperckich. Druga część sądzi zaś, że tylko dalszy wzrost zapewni nam potrzebny rozwój. O to, co oznaczać może utrzymanie dotychczasowego modelu ekonomicznego dla środowiska naturalnego i warunków życia na Ziemi pytaliśmy 10 sierpnia na wrocławskiej Wyspie Słodowej:

  • dr hab. Bożena Ryszawska – profesor nadzwyczajna Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu w Katedrze Przedsiębiorstw i Finansów Publicznych. Jej ostatnia praca naukowa koncentrowała się na zielonej gospodarce, przejściu na zrównoważony rozwój, zrównoważonym rozwoju przedsiębiorstw, zrównoważonym rozwoju, zrównoważonej konsumpcji i finansach publicznych.
  • dr Maciej Grodzicki – ekonomista z Uniwersytetu Jagiellońskiego, członek zarządu Polskiej Sieci Ekonomii i działacz Inicjatywy Pracowniczej. Prowadzi badania nad międzynarodową ekonomią polityczną, łańcuchami dostaw i ekonomią wspólnych zasobów, w tym lasów.
  • Szymon Szmo Kacprzak – działacz Młodzieżowego Strajku Klimatycznego, student Zarządzania Projektami Społecznymi na Wydziale Nauk Społecznych Uniwersytetu Wrocławskiego. Pracuje w Fundacji EkoRozwoju oraz Fundacji Aktywizmu Klimatycznego.
  • Weronika Szyszka – prawniczka, aplikantka adwokacka przy Okręgowej Radzie Adwokackiej w Warszawie. Członkini stowarzyszenia United Nations Association – Poland, w którym pełni funkcje wiceprezeski oraz koordynatorki programu Agenda 2030: Polska dla Zrównoważonego Rozwoju. Interesuje się kwestiami związanymi z prawami człowieka, szeroko pojętym zrównoważonym rozwojem oraz prawem ochrony konkurencji i konsumentów.
  • Mateusz Benedyk – Ekonomista i historyk; dyrektor generalny i członek zarządu Instytutu
    Edukacji Ekonomicznej im. Ludwiga von Misesa; autor artykułów naukowych
    i publicystycznych dotyczących polityki pieniężnej, bankowości, polityki
    fiskalnej; stypendysta Ludwig von Mises Institute oraz Foundation for
    Economic Education, absolwent kursów Atlas Network.
  • Roman Uciechowski – Członek społecznej inicjatywy i fundacji FOTA4Climate, przedsiębiorca, analityk energetyczny, energy manager, projektant systemów Monitoringu i Zarządzania Energią oraz instalacji Odnawialnych Źródeł Energii, lider projektów ESCO.

Debata rozpocznie się we wtorek 10 sierpnia o godzinie 18:00 w BARBARCE na Wyspie Słodowej. Wydarzenie współorganizowane jest przez Stowarzyszenie Nowa Nadzieja, United Nations Association

Popkiewicz: Jeśli nie podejmiemy działań korygujących, będziemy mieć problemy

  • We wprowadzeniu do debaty do raportu IPCC odniósł się Marcin Popkiewicz, autor „Nauki o klimacie”:„Zmiana klimatu postępuje, jest spowodowana przez człowieka i jeżeli nie podejmiemy znacznych działań korygujących nasz obecny kurs, to będziemy mieć poważne problemy”. Popkiewicz przygotował na potrzeby debaty Nowej Nadziei prezentację dotyczącą wniosków z raportu. KLIKAdam Zawada, który w latach 2018-2021 zarządzał wrocławską zielenią zauważył, że znajdujemy się obecnie w niezwykle ważnym momencie przełomowym. Jego zdaniem wyzwanie klimatyczne to dziś najbardziej kluczowe wyzwanie, przed którym stoimy:

    „Stoimy u progu bardzo podobnej transformacji do transformacji ustrojowej 89. roku. Dziś jednak stoimy na progu czegoś nowego, stoimy przed transformacją ekologiczną. Ona również, tak jak tamta transformacja, będzie dotykała każdego elementu naszego życia (…) Musimy do niej przystąpić mądrze, musimy uniknąć błędów, które popełniliśmy w poprzednich latach.”

Wzrost gospodarczy – tak czy nie?

Pierwsze pytanie, na które odpowiadali wszyscy debatujący, połączyło dwie składowe tytułu. Na to, czy „wzrost gospodarczy w obecnym tempie jest dziś konieczny?” odpowiedzieli zgodnie z kolejnością alfabetyczną wszystkie gościnie i goście:

Zdaniem Mateusza Benedyka:

„Wzrost gospodarczy w obecnym tempie jest jak najbardziej możliwy. Na szczęście efektywność energetyczna gospodarki dramatycznie rośnie. Wg danych Banku Światowego między rokiem 1990 a 2015 liczba standardowych jednostek energii potrzebna do tego, żeby 1000 dolarów o stałej wartości PKP wyprodukować, liczba jednostek energii spadła mniej więcej ze 160 do 120 i jest to ciągły trend, który istnieje już od wielu dekad”.

Ekspert Instytutu von Misesa dodał:

„I jak najbardziej możliwe jest jednocześnie uniknięcie katastrofy klimatycznej zgodnie z tym, co tutaj usłyszeliśmy w tej wypowiedzi nie jest tak, że nawet przy obecnych trendach idziemy tymi najgorszymi scenariuszami klimatycznymi raczej wydaje się, że do tego roku 2100, kiedy te wszystkie projekcje są tworzone, ten wzrost temperatury, jaki, bez zmian polityki, będzie widoczny to raczej będzie jakieś 2-2,5 stopnia Celsjusza, a nie tam 4, czy 4,5 st., jak z tych najbardziej katastroficznych scenariuszy. Jednocześnie widzimy to, optymistycznie, że wykładniczo rośnie produkcja energii ze źródeł odnawialnych i jednocześnie wykładniczo też rośnie produkcja i sprzedaż samochodów czysto elektrycznych. Są to tak myślę, tylko jedne z niektórych zjawisk, które będziemy obserwować nawet bez żadnej politycznej pomocy i możemy przejść do bardziej optymistycznych scenariuszy i mieć oczywiście cieplejszy klimat niż teraz, taki, w którym jak najbardziej da się żyć. Nasze wnuki raczej będą miały dochód 4.5, 5 razy większy niż my obecnie”.

Kacprzak: Wzrost gospodarczy narzędziem, nie celem samym w sobie

Nad celami wzrostu gospodarczego zastanawiał się Szymon Kacprzak, aktywistka Młodzieżowego Strajku Klimatycznego:

„Powinniśmy zastanowić się po, co nam jest wzrost gospodarczy. Bo przecież on ma być narzędziem, a nie celem samym w sobie, wbrew temu, jak się go właśnie stawia. Ten wzrost gospodarczy stawia się jako cel, wszystko inne ma się dostosować – jest to pewien paradygmat, na którym oparty jest nasz system. A przez to, że nie umiemy wyjść poza wyobrażeniowe ramy, jak moglibyśmy to wszystko ustawić, to wydaje nam się naturalne to ciągłe dążenie do tego wzrostu. Jeżeli chcemy osiągnąć taki stan, w którym garstka ludzi jest w stanie wystrzelić się w kosmos, bo ma taki kaprys, no to wzrost gospodarczy na takim poziomie, jaki mamy teraz, być może jest konieczny. Ale jeżeli chcemy osiągnąć taki stan, w którym równowaga klimatyczna jest zachowana i przyszłe pokolenia będą mogły żyć mniej więcej na tych samych terenach, które teraz nadają się do życia, nie będą musiały się tłoczyć na ostatnich terenach, które to życie będą w stanie podtrzymać i jednocześnie na przykład nie będą zalane przez podniesione oceany, to wtedy może się okazać, że ten wzrost gospodarczy niekoniecznie jest nam potrzebny.”

Kacprzak przytoczył obrazowe statystyki. Jak wspomniał „ póki co, mamy taką sytuację, że 1 proc. ludzi, którzy są najbogatsi, którzy mają najwięcej aktywów, jest odpowiedzianych pośrednio za więcej niż 50 proc. emisji gazów cieplarnianych” oraz „od 8 do 10 globalnych emisji przypada na żywność, która została zmarnowana. Więc mając na uwadze to wszystko powyższe, nie uważam, że potrzebny nam jest wzrost gospodarczy. Za konieczne uważam przemodelowanie tego systemu tak, żeby był on zdecydowanie bardziej efektywny.”

Ekonomia obwarzanka

Odmienne zdanie miał dr Maciej Grodzicki, który przywołał koncepcję ekonomii obwarzanka autorstwa Kate Raworth:

„Naszym priorytetem powinna dziś być ekonomia obwarzanka. Z jednej strony mamy priorytet ograniczenia emisji i stworzenia bardzo szybko zrównoważonej gospodarki, z drugiej strony powinniśmy dbać o potrzeby społeczne, o szeroko pojętą spójność społeczną. Jak to osiągnąć? Obecne trendy pokazują, że transformacja energetyczna postępuje zbyt wolno, a ciągły wzrost gospodarczy tak naprawdę ją tak naprawdę uniemożliwia. Jeśli patrzmy na ostatnie 10 lat w Polsce, to faktycznie efektywność energetyczna i emisyjność gospodarki przeciętnie zmalała, nawet o 35 proc., ale rozmiar gospodarki polskiej wzrósł w podobnym tempie, łączne emisje spadły o jakieś 5-6 proc. Widzimy, że ponieważ zapotrzebowanie na energię ciągle wzrasta, to również założone cele transformacji energetycznej nie są spełniane. Przyjrzyjmy się więc temu, skąd to zapotrzebowanie na energię się bierze. Mamy tu główne sektory rolnictwo, transport, przemysł. Mamy tu wiele do poprawy tak naprawdę bez szkody dla jakości życia: w rolnictwie mamy wielkie marnotrawstwo żywności i zupełnie zbędną produkcję mięsa, w transporcie mamy zbyt wielkie stawianie na transport prywatny, bardzo długie łańcuchy dostaw, które emitują dużo dwutlenku węgla, generują zapotrzebowanie na budowę infrastruktury czy produkcję samochodów, których produkcja angażuje bardzo dużo energii. W przemyśle mamy przykładowo coraz krótsze długości życia produktów na skutek zaplanowanego niszczenia się produktów. Gdyby te wszystkie rzeczy doregulować, gdyby zakazać bardzo szkodliwej działalności, gdyby w większym stopniu dofinansować zrównoważone rolnictwo, zrównoważony transport publiczny, to ograniczylibyśmy realne koszty środowiskowe, ograniczylibyśmy marnotrawstwo tego systemu, bez szkody dla jakości życia”.

Ograniczenia kapitalizmu w kontekście katastrofy klimatycznej

„Kiedy krytykujemy wzrost albo pokazujemy ograniczenia wzrostu, to pokazujemy ograniczenia kapitalizmu. To jest zawsze złożone i trudne, bo przedstawiciele nurtu rynkowego, kapitalistycznego uważają, że on jest efektywny, samoregulujący się, prawo popytu i podaży i w efekcie działania wolnego rynku pojawiają się najlepsze decyzje. Ale jednocześnie, ja prowadząc zajęcia ze studentami, mam takie obszary działań gospodarczych, którymi rynek ani organizacje czy podmioty prywatne nie są zainteresowane i coraz więcej się pojawia w przestrzeni publicznej, w gospodarce tych obszarów, które mają długoterminową perspektywę, które nie przynoszą stopy zwrotu tak szybko, które wymagają czekania, odroczenia zysku, które wymagają dużych nakładów i wtedy okazuje się, że rynek tam się nie pojawia i że kapitalistyczne rozwiązania się tu nie pojawiają. Jednym z takich obszarów jest środowisko, czyli problemy zanieczyszczeń, często kojarzone niestety z tym, że prywatyzujemy zyski, a uspołeczniamy koszty, czyli doprowadzamy do wzrostu zanieczyszczeń, zużywania zasobów i wtedy nie płacimy za to, oczekujemy, że państwo za to zapłaci. W ogóle nie zauważamy tego problemu uspołeczniania kosztów działalności gospodarczej, ale prywatyzujemy zyski, czyli mówimy, że od tego, co zarobiliśmy wara państwu i wara obywatelom, którzy nie potrafią zarabiać i nie potrafią prowadzić biznesu”

Naukowczyni, Wrocławianka roku 2020 dodała także:

„Jeżeli chodzi o uspołecznianie kosztów, no to tutaj mamy z tym problem. Klimat nie jest jedynym problemem generowanym przez system rynkowy. System rynkowy generalnie generuje problemy podziału wypracowanej wartości, to są problemy nierówności społecznych, problemy nierówności w dochodach, przypływ nie podnosi wszystkich łodzi, tak jak obiecywano w teorii, że dzięki bogaceniu się najbogatszych skorzystają wszyscy, oczywiście, tak było do pewnego momentu, ale w tej chwili tak się nie dzieje. Jak pokazuje Piketty, nierówności są wpisane w logikę kapitalizmu, i że na pewno stopa wzrostu z majątku i z kapitału zawsze będzie większa od stopy wzrostu dochodów. Chcę tylko powiedzieć, że kryzys nierówności, kryzys środowiskowy oparty na napędzaniu konsumpcji, napędzaniu produkcji, to nie jest tylko zaspokajanie potrzeb, to jest tak jakby sterowanie rosnącą konsumpcją. Rynkowy model gospodarczy jest źródłem wielu problemów.”

Weronika Szyszka: „Jeśli chodzi o wzrost gospodarczy, musimy skupić się nie tyle na wzroście, który pędzi do przodu i rozwija wszystko co tylko możliwe tylko na tym co jest nam naprawdę potrzebne. Jak wynika z raportu IPCC, konieczna jest natychmiastowa redukcja emisji gazów cieplarnianych, ponieważ za chwilę uniknięcie katastrofy klimatycznej będzie poza naszym zasięgiem. Jeśli chcemy, żeby było coś pomiędzy wzrostem a katastrofą klimatyczną musimy teraz działać rozsądnie, stosować inne wskaźniki rozwoju, inne niż PKB, czyli te które uwzględniają dobrobyt społeczny a nie tylko te które skupiają się na samym wzroście gospodarczym.”

Bogata północ nie dostrzega kosztów społecznych na biedniejszym południu

Celne pytania postawił Roman Uciechowski:

Po pierwsze, o czyim wzroście mówimy? Jesteśmy przedstawicielami bogatej północy, a nie jesteśmy większością ludzkości. I teraz pytanie, czy my mówimy o własnym wzroście czy o całej populacji? Bo to globalne południe czegoś takiego jak wzrost gospodarczy nie doświadcza. My przez ten krótki czas wykorzystaliśmy wszystkie zapasy, które były do wykorzystania i teraz musimy sobie zadać pytanie, co dalej? Bo rozmawiamy o swoim wzroście, a nie o ich wzroście. Do tego, o czym powiedział Marcin Popkiewicz, za chwilę 3,5 mld ludzi będzie musiało szukać nowego domu. Więc teraz raczej nie rozmawiamy o ich wzroście, tylko o tym, gdzie oni teraz mają się podziać” – zauważył Uciechowski.

„Teraz zobaczmy, czy my wdrażamy skuteczne rozwiązania. Udział paliw kopalnych w wytwarzaniu energii pierwotnej na świecie, który przez 20 lat ostatniej walki z udziałem kopalnych w wytwarzaniu energii pierwotnej na świecie spadł z 87 do 86 proc. To mniej więcej obrazuje, jak skuteczne są nasze działania” – dodał.

Wydarzenie współorganizowane było przez Stowarzyszenie Nowa Nadzieja, United Nations Association Poland i Polską Sieć Ekonomii przy patronacie medialnym serwisu CrowdMedia.pl.