Edukacja klimatyczna podczas godziny wychowawczej? Daleki jestem od odtrąbienia sukcesu –Szymon (Szmo) Kacprzak, Młodzieżowy Strajk Klimatyczny

We wtorek Minister Klimatu i Środowiska Michał Kurtyka oraz Minister Edukacji i Nauki Przemysław Czarnek podpisali list intencyjny wyrażający wolę współpracy na rzecz edukacji ekologicznej i klimatycznej. Czemu? Co zawiera się w liście i co to oznacza dla przyszłości edukacji klimatycznej w Polsce?

Przyczynkiem do tego posunięcia ministrów był inauguracyjne spotkanie okrągłego stołu do spraw edukacji klimatycznej, które odbyło się 15 lipca. Zabrakło tam samych sygnatariuszy wtorkowego listu – byli oni obecni jedynie przez swoich przedstawicieli. W samym spotkaniu brali także udział przedstawicielki i przedstawiciele wszystkich partii parlamentarnych, a także kilkudziesięciu organizacji pozarządowych.

Jednym z najważniejszych punktów tego zebrania było wystąpienie Klimatycznego Dialogu Młodzieżowego, na który składa się 5 organizacji młodzieżowych: Młodzieżowy Strajk Klimatyczny, Młodzieżowa Rada Klimatyczna, Młodzieżowa Rada Ekologiczna (obie rady są organami MKiŚ), Rada Dzieci i Młodzieży Rzeczypospolitej Polskiej przy Ministrze Edukacji i Nauki oraz Polska Rada Organizacji Młodzieżowych. KDM zaprezentował listę 7 postulatów dotyczących edukacji klimatycznej w Polsce. Postulaty te traktują temat dogłębnie i wielowymiarowo, największą jednak ich zaletą jest to, że są po prostu mądre i możliwe do wdrożenia.

To, co stanowi istotę podpisanego przez ministrów listu intencyjnego, to ich deklaracja, że wspomniane postulaty zostaną przez ich resorty wnikliwie przeanalizowane pod kątem możliwości wdrożenia. Jeden z postulatów, a właściwie część jednego z postulatów, już doczekała się realizacji. Minister Kurtyka już podczas konferencji towarzyszącej podpisaniu listu, zapowiedział, iż w rozpoczynającym się niebawem roku szkolnym prowadzone będą zajęcia z zakresu edukacji klimatycznej w ramach lekcji wychowawczych.

Tym samym można stwierdzić, że starania między innymi młodzieżowego strajku klimatycznego w sprawie edukacji klimatycznej wreszcie przyniosły wymierny efekt. Kilka czynników jednak sprawia że daleki jestem od odtrąbienia sukcesu. Jednym z nich jest punkt drugi pierwszego paragrafu podpisanego przez ministrów listu: „Strony zastrzegają, że niniejszy list intencyjny ma charakter inicjujący współpracę i nie pociąga za sobą bezpośrednio oraz pośrednio zobowiązań prawnych i finansowych żadnej ze Stron”. Smuci mnie także wypowiedź Ministra Czarnka, który zadeklarował, że edukacja ekologiczna i klimatyczna w żadnym razie nie otworzy drzwi szkół dla „ideologii ekologizmu”. Smuci mnie ta wypowiedź jednak nie ze względu na to, jakie może zapowiadać decyzje MENu, ponieważ primo, że i bez tej wypowiedzi znane są nam dobrze światopoglądowe podwaliny polityki edukacyjnej ministra; secundo, iż zasadniczo postulatem MSK jest, by edukacja klimatyczna była rzetelna, oparta na naukowych faktach, a te, co do zasady nie zawierają w sobie żadnych sugestii odnośnie „humanizacji zwierząt i roślin oraz animizacji człowieka”. Smuci mnie, że wypowiedź ta padła podczas konferencji, jedynie z tego powodu, że obawiam się, że to właśnie ona skupi na sobie uwagę liberalnych mediów głównego nurtu, odciągając ją od całego sedna sprawy, którą jest jasna deklaracja decydentów: „koniec z zaciąganiem kredytu u przyszłych pokoleń”. Czy ja wierzę, że to faktycznie będzie koniec, tu i teraz? Oczywiście, że nie! Niemniej wystąpienie to świadczy o istotnym przesunięciu dziedziny dyskursu politycznego w stronę świadomości klimatycznej i liczę, że w głowach politycznych oponentów Ministra Czarnka umości się przekonanie, że „skoro nawet ONI coś w tej sprawie, to my nie możemy być gorsi”.

Z przykrością muszę zwrócić uwagę na to, że zarówno ministrowie, jak i przedstawiciele rządu i prezydenta, zawzięcie unikali w swoich wypowiedziach wspomnienia o tych dwóch organizacjach wchodzących w skład KDM, które nie są organami ministerialnymi, czyli o Polskiej Radzie Organizacji Młodzieżowych i Młodzieżowym Strajku Klimatycznym. Podejrzewam, jakie intencje stoją za takim posunięciem, jednak równie dobrze może to być efekt jedynie natrętnej autopromocji, tak charakterystycznej dla rządzącego układu.

Na koniec jednak przypominam sobie i wszystkim, o jaką w istocie stawkę gramy w tej rozgrywce. Mimo wielu przykrych akcentów, ostatecznie deklaracja ministrów wzmacnia mnie w przekonaniu, że 1. aktywizm działa 2. wciąż mam(y) szansę uniknięcia życia w apokaliptycznych okolicznościach.