Wyrok TK kontynuacją antyunijnej polityki rządu - Patrycja Matusz – Przy Słowie #29

Mamy niepokojący trend, który w wielu punktach przypomina przedreferendalne debaty w Wielkiej Brytanii, która z UE wyszła. Ten wyrok jest w pewnym sensie kontynuacją bardzo negatywnych zmian, które zachodzą w polskiej demokracji i, tej bardzo ostrej wobec wspólnoty, komunikacji – mówiła w „Przy Słowie” szefowa Rady Programowej Nowej Nadziei. Prof. Patrycja Matusz: ten wyrok bez wątpienia jest przekroczeniem kolejnej bariery, również w świadomości i debacie publicznej.

Dr hab. Prof. UWr Patrycja Matusz, która pod koniec października objęła funkcję Przewodniczącej Rady Programowej Stowarzyszenia, nie jest zaskoczona wyrokiem Trybunału z 7 października. Jak mówi:

Od pewnego czasu obserwujemy, że partia rządząca prezentuje postawy coraz bardziej antyunijne, co wyraźnie widać w debacie publicznej. Mamy wiele przykładów wypowiedzi rządzących, które podważają zasadność bycia Polski w UE, czy w ogóle naszą pozycję w Unii i stosunek do Unii Europejskiej.

Język władzy uderza w Unię Europejską

Matusz przytoczyła antyunijne wypowiedzi przedstawicieli władz:

Poseł Marek Suski: „Polska walczyła z okupantem sowieckim, teraz będzie walczyła z okupantem brukselskim.”

Pan Prezydent Andrzej Duda mówił o jakiejś „wyimaginowanej wspólnocie”, minister Jarosław Kaczyński powiedział, że nikt nie będzie nam narzucał woli z zewnątrz, natomiast pani Marszałek Witek stwierdziła, że „tu Polska, a nie Unia” – takim językiem władza wypowiada się dziś na temat UE – przypomina prof. Patrycja Matusz.

Z jednej strony pojawiają się w debacie publicznej tego typu sformułowania, takie bardzo ostre, jeśli chodzi o język, bo „okupant”, „wyimaginowana wspólnota”, „zagrożenie”, „niepoddawanie się opresji brukselskiej”, ten język sugeruje, że Polska jest w pozycji atakowanej przez Unię Europejską – mówi Matusz.

Wyrok Trybunału Konstytucyjnego to kontynuacja antyunijnej retoryki

Retoryka antyunijna musi mieć jakąś odpowiedź – twierdzi Matusz. – Teraz odpowiedzią jest wyrok Trybunału Konstytucyjnego, który pokazuje, że my się „brukselskiej opresji” nie poddamy, tylko będziemy z nią walczyć. To wszystko się, niestety, spina –  dodaje.

Zdaniem profesorki Patrycji Marusz mamy do czynienia z niepokojącym trendem, który w wielu punktach przypomną przedreferendalne debaty w Wielkiej Brytanii, która z UE wyszła. Jak mówi: ten wyrok jest w pewnym sensie kontynuacją bardzo negatywnych zmian, które zachodzą w polskiej demokracji i, tej bardzo ostrej wobec wspólnoty, komunikacji.

Polexit to bzdura?

Jak mówi Marusz: Wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego i premiera Mateusza Morawieckiego o tym, że polexit jest bzdurą i fake newsem pojawiły się po wielkich społecznych protestach, które odbyły się w całej Polsce po wyroku TK. To był takie wyraźny sprzeciw polskiego społeczeństwa wobec potencjalnego polexitu.

Jak zapewnia Matusz:

Ten wyrok nie oznacza wyjścia Polski z Unii Europejskiej, i to trzeba powiedzieć w sposób jasny. Ale bez wątpienia jest przekroczeniem kolejnej bariery, również w świadomości i debacie publicznej. Podważając wyższości prawa unijnego nad prawem krajowym, rozpoczynamy debatę nad tym, czy chcemy tworzyć własne rozwiązania, czy chcemy działać inaczej niż wszystkie państwa unijne?

W Traktacie unijnym przyjęliśmy przecież zobowiązanie, że prawo wspólnotowe będzie ponad prawem krajowym, że TSUE będzie decydowała o zgodności wprowadzanych zmian w prawach krajowych w stosunku do traktatów. A teraz postanowiliśmy powiedzieć, że niektóre zapisy nam się nie podobają. To rozpoczyna nowy etap, etap nowych rozmów. Również etap izolacji Polski – inne kraje wspólnoty mocno sprzeciwiają się takiemu sposobowi działania i prowadzenia debaty publicznej.