55 proc. rodziców posłałoby swoje dzieci do szkół prywatnych lub społecznych. Wyniki badania Ipsos dla OKO.Press pokazują, że narasta niechęć Polek i Polaków do publicznego systemu edukacji. Jak te dane świadczą o polskiej oświacie, i jak w czasach pandemii zmieniać ją na lepsze, mówiła psycholożka, współzałożycielka autorskiej szkoły we Wrocławiu, Malwina Szczygłowska w 2. odcinku cyklu „Przy Słowie”.

W Polsce narastają nierówności społeczne związane z wyborem szkoły. W roku szkolnym 2017/2018 na liście laureatów konkursów przedmiotowych z języka polskiego uczniowie szkół społecznych i prywatnych stanowili połowę nagrodzonych, mimo że w ich placówkach uczy się zaledwie 6 proc. uczniów mazowieckich szkół[1].

[1] Our Kids, na podstawie danych CKE

Czy nierówności w edukacji będą się konsekwentnie pogłębiać?

Pogłębianie się nierówności pomiędzy uczniami ze szkół publicznych i niepublicznych skomentowała Malwina Szczygłowska:

W tym momencie wszystko zależy od dalszej polityki edukacyjnej naszego państwa. Oczywiście, jeżeli pozostaniemy na tym etapie, może się skończyć tak, że będzie wielka wyrwa miedzy dziećmi, które skończą prywatną a tymi, którzy będą absolwentami szkoły publicznej. Ta wyrwa tworzy się przede wszystkim wokół umiejętności korzystania z wiedzy, umiejętności krytycznego myślenia, umiejętności radzenia sobie w grupie społecznej – mówiła. – Nie da się ukryć, że szkoły niepubliczne to dziś większe zadbanie ogólne wokół dzieci, skupienie na konkretnej osobie, więcej przestrzeni na uwagę i rozwój osobistych zainteresowań uczniów. 

Przyjazna szkoła publiczna?

Szczygłowska zwróciła uwagę na to, że szkoła publiczna nie znaczy gorsza. Wiele jej zdaniem zależy od zaangażowania i dobrej woli nauczycieli i nauczucielek.

Dziś mamy do czynienia z wiecznym nadrabianiem materiału, nauką w stałym niedoczasie, przeładowaną podstawą programową, uczeniem się na pamięć. Do tego dochodzą problemy z edukacją zdalną, brakiem dobrej opieki psychologicznej w placówkach, nieudana reforma.

Zdaniem ekspertki:

To, co możemy zrobić dziś to chcieć współpracować, uczyć się słuchać siebie nawzajem, zwracać uwagę na potrzeby dzieci. Powinniśmy słuchać ekspertów. Może minister edukacji powinien opierać się na wiedzy ekspertów, np. nauczycieli roku? Oni z pewności z przyjemnością doradziliby każdemu ministrowi edukacji.

Polska szkoła marzeń. Jaka powinna być po pandemii?

Psycholożka zwróciła uwagę na to, że pandemia może być dla nas wszystkich ważną i potrzebną nauką.

Marzy mi się model hybrydowy edukacji. – mówi Malwina Szczygłowska. – Taka nauka dałaby i przestrzeń na naukę zdalną i naukę na żywo, tradycyjną. Edukacja nowoczesna, edukacja przyszłości to też kompletnie inna rola nauczyciela. Nauczyciel już nie jest bazą wiedzy, kiedyś on wiedział wszystko, teraz nauczyciel powinien być przede wszystkim mentorem dla swojego ucznia, powinien wspierać, prowadzić, powinien być uważny na swojego ucznia. Kompetencje emocjonalno-społeczne na terenie szkole, praca w projektach, eksperymenty w terenie, dużo razem, dużo wspólnie, w przyrodzie i żywo, ze sobą – to szkoła idealna wg ekspertki, gościni cyklu „Przy Słowie.

[1] Our Kids, na podstawie danych CKE