Herstoria Teatru Kalambur. Jaka ona była? – Olga Szelc – Przy Słowie #18

Oddaje głos kobietom i słucha ich opowieści – Olga Maria Szelc realizuje właśnie projekt „Kobiety z Teatru Kalambur. Herstoria”. O kalamburowych kobietach i ich wkładzie w odbudowę Wrocławia i wrocławskiej kultury po II wojnie światowej dziennikarka, prowadząca Sąsiedzką Biblioteczkę Ośrodka Działań Artystycznych „Firlej” i sekretarzyca Osiedla Stare Miasto opowiedziała w „Przy Słowie”.

Teatr Kalambur - Dlaczego herstoria?

Zapytana o to, skąd pomysł na projekt, który dotyczyć będzie kobiet, Olga Szelc odpowiedziała:

Teatr Kalambur tworzyło i wciąż tworzy, bo myślę, że ciągle jest on żywy, wielu wspaniałych, inteligentnych, mądrych, twórczych mężczyzn, ale bardzo brakowało mi takiego kobiecego głosu, bo jest i było w nim wiele wspaniałych kobiet, w tym wiele twórczyń, które chciałam przepytać i chciałam usłyszeć ich opowieści, z ich punktu widzenia o teatrze, o życiu w tamtych czasach, bo to są lata 50., 60., 70., 80. i początek lat 90., o tworzeniu w tamtych czasach i o ich życiu. Większość z nich jest twórcze i robi bardzo ciekawe rzeczy do dzisiaj.

Herstoria jest historią opisywaną z perspektywy feministycznej, ze szczególnym uwzględnieniem dziejowej roli kobiet. Pojęcie herstory zostało ukute w angielszczyźnie w latach 70. XX wieku w ramach feminizmu drugiej fali jako gra słów nawiązująca do zaimka osobowego rodzaju męskiego his („jego”) i angielskiego terminu history („historia”). Zaimek his został zastąpiony zaimkiem osobowym rodzaju żeńskiego her („jej”).

Szelc zwróciła także uwagę na to, że Teatr Kalambur był dla niej ważny od zawsze. Jak powiedziała:

To jest też taka osobista historia, bo nie jest tajemnicą, że moim ojcem jest Stanisław Szelc i oboje moi rodzice współpracowali z Teatrem Kalambur – mama bardzo krótko, bo grała tylko w dwóch przedstawieniach: w „Zabawie z piosenką” i w „Pod drzwiami”. (…) Chciałam usłyszeć historię tego teatru, który był ważny dla moich rodziców z ust twórczyń tegoż teatru. Ale myślę, że to jest historia bardzo ważna dla Wrocławia.

Czym był Kalambur?

KALAMBUR był przede wszystkim Ośrodkiem Teatru Otwartego, był też studenckim teatrem, potem oczywiście zespołem zawodowym i instytucją kultury. Bo KALAMBUR to nie był tylko teatr, to również działania wydawnicze, działania festiwalowe i wiele, wiele innych, np. także galeria młodej sztuki – mówiła Olga Szelc. – Tutaj wystawiali swoje obrazy wrocławscy młodzi artyści, tutaj odbywały się spektakle, a w kawiarni POD KALAMBUREM, która też nie była taką zwykłą kawiarnią, a w zasadzie pierwszą artystyczną kawiarnią we Wrocławiu, odbywały się wernisaże, spotkania autorskie, koncerty i wiele innych działań.

Kompendium wiedzy o KALAMBURZE stanowi m.in. album „KALAMBUR 1957-2014” wydany przez Ośrodek Kultury i Sztuki we Wrocławiu z okazji 57. rocznicy powstania teatru. Jak piszą Krystyna Kawczak oraz Mira Nikodemska, redaktorki albumu:

Podstawową i najważniejszą formą jego działalności i artystycznej wypowiedzi pozostawał, oczywiście, początkowo awangardowy, alternatywny wobec głównego nurtu teatr, ale była ona w naturalny i nierozerwalny sposób związana z działalnością plastyczną, muzyczną, poetycką, wydawniczą i organizacyjną.

Początki Teatru Kalambur

Szelc z zapałem opowiadała o początkach KALAMBURA:

Na początku byli „Ponuracy” – to był taki teatrzyk studencki, potem było czasopismo „Poglądy”, wokół którego zgromadzili się też studenci chcący pisać sztukę i także tworzyć teatry studenckie. Z tego wyłonił się pewien zespół, któremu przewodzili Eugeniusz Michaluk, polonista i Bogusław Litwiniec, fizyk teoretyczny. To właśnie Michaluk wymyślił nazwę KALAMBUR, on miał się zająć stroną literacką, natomiast Litwiniec był odpowiedzialny za stworzenie zespołu, skompletowanie ludzi, którzy chcieliby ten teatr tworzyć.

Ogromnym problemem całego zespołu stawał się brak własnej sceny. Mówiła o tym realizatorka projektu „Kobiety z Teatru Kalambur. Herstoria”:

Oczywiście na początku Teatr Kalambur nie mieścił się przy ul. Kuźniczej. Zanim mieli własne miejsce, to tułali się po różnych instytucjach. Mieli próby, spektakle w różnych miejscach, także w mieszkaniach prywatnych, w domach kultury. I na przykład pierwszy spektakl w 1958 r. „Konfiskata gwiazd” został wystawiony w Młodzieżowym Domu Kultury, ale już w 1959 r. powstaje Studencki Klub Pałacyk i tam kalamburowcy zajęli piwnicę, którą osobiście wysprzątali, odmalowali, odnowili i to była piwnica POD EDULEM, gdzie mieścił się kabaret literacki Kabaret KALAMBUREK.

KALAMBUR w czasach PRL. Jak on się mógł wydarzyć?

Fenomen KALAMBURA tłumaczyła Szelc:

Twórcom, którzy się tam zgromadzili nie wystarczał sam teatr, oni chcieli czegoś więcej. Dlatego właśnie m.in. rozpoczęła się działalność festiwalowa. To był zespół, który ze swoją twórczością wyjeżdżał też za granicę, co było w tamtych czasach dość nietypowe. W 1966 r. to były Włochy, a w 1967 Turcja. I to właśnie w Turcji wydarza się bardzo ciekawa historia. On i wyjeżdżają z „Łysą śpiewaczką”, ze spektaklem, w którym grała m.in. Ewa Dołkowska. Scenografię do tego spektaklu zrobiła Mira Aleksiun. I tu wydarza się taka historia, że scenografia, kostiumy zostały zatrzymane na granicy. Więc Mira Aleksiun, nauczona, że w KALAMBURZE wszyscy robią wszystko i robi się z tego, co się ma pod ręką, po prostu stworzyła scenografię z tego, co było.

Lena Kaletowa: Wrocław jako jedyne miasto tzw. bloku wschodniego – dzięki Jerzemu Grotowskiemu, Henrykowi Tomaszewskiemu i Ośrodkowi Teatru Otwartego KALAMBUR – był miejscem ożywionej wymiany kulturalnej z Zachodem i jednym z ważniejszych centrów europejskiego życia teatralnego. Mimo żelaznej kurtyny, polscy widzowie mogli oglądać spektakle z całego świata, zapraszane przez KALAMBUR na Międzynarodowe Festiwale Teatru Otwartego („KALAMBUR 1957-2014”).

Co, mocno podkreśliła Szelc, cały świat zjeżdżał się wtedy do Wrocławia. W latach 1967-1993 we Wrocławiu gościło 177 teatrów.

W osobach, które tworzyły Teatr Kalambur była ogromna potrzeba tworzenia, działania, chcieli, żeby było życie, była sztuka. To było dla nich najważniejsze i dlatego ten teatr miał taką siłę, energię, chęć robienia czegoś pięknego i dobrego po czymś tak strasznym, jak II wojna światowa. Część z tych osób przeżyło wojnę albo urodziło się zaraz po wojnie, te osoby uczestniczyły w odbudowywaniu Polski, w tym jej kultury – mówiła realizatorka projektu.

 

Olga Maria Szelc porozmawiała już m.in. z: Haliną Litwiniec, która nie tylko była aktorką Teatru Kalambur, ale także była organizatorką i prowadziła przez wiele lat kawiarnię Pod Kalamburem, Krystyną Stogą, Ewą Dołkowską, Urszulą Kozioł, Mirą Aleksiun, Jolantą Chełmicką, Jolantą Grażewicz, Elżbietą Lisowską-Kopeć, Dorotą Sapińską, Leną Kaletową.

Projekt „Kobiety z Teatru Kalambur. Herstoria” powstaje dzięki stypendium artystycznemu w dziedzinie upowszechniania kultury Prezydenta Wrocławia Jacka Sutryka oraz wsparciu Stowarzyszenia Europejskich Więzi oraz Wrocławskiej Rady Kobiet i Stowarzyszenia Dolnośląski Kongres Kobiet.