Nie ma demokracji bez demokracji ekonomicznej – Jan Zygmuntowski – Przy Słowie #21

Mamy wielkie nierówności, silną polaryzację społeczną i coraz słabsze usługi publiczne – mówił Jan Zygmuntowski, współprzewodniczący Polskiej Sieci Ekonomii, wykładowca Akademii Leona Koźmińskiego, dyrektor programowy CoopTech Hub. – Potrzebujemy sprawiedliwej i zrównoważonej transformacji wariantu ekonomicznego. To musi być taka zmiana, która doprowadzi do demokracji ekonomicznej. Nie możemy mieć demokracji politycznej, jeśli nie będziemy mieć demokracji ekonomicznej.

O pilnej potrzebie zrewidowania systemu ekonomicznego rozmawiała Adrianna Klimaszewska z Janem Zygmuntowskim w kolejnym odcinku cyklu Przy Słowie. Zygmuntowski jednoznacznie stwierdził, że wolność gospodarcza powinna być składową nowego wariantu ekonomicznego, ale: wolny rynek nie może być stawiany wciąż jako ten święty Graal, ten który odpowie na wszystkie problemy. Jak powiedział współprzewodniczący Polskiej Sieci Ekonomii: To jest bardzo redukcjonistyczne myślenie.

 

O konieczności walki o wolny rynek mówił w jednej z rozmów dr Sławomir Dudek z Forum Obywatelskiego Rozwoju. Tak skomentował to Zygmuntowski:

 

Wolność gospodarcza jest przez FOR rozumiana jako wolność korporacji, żeby prowadzić działalność gospodarczą bez żadnych ograniczeń, bez myślenia o tym, że bogaci powinni w dowolny sposób rozporządzać majątkiem, pracodawcy narzucać pracownikom warunki pracy, które mogą urągać godności. Taka wolność gospodarcza nie tylko nie jest nam potrzebna, ale ona w ogóle nie odpowiada na wyzwania, które są wyzwaniami całej cywilizacji, wyzwania transformacyjne.

Jak zauważył wykładowca:

Forum Obywatelskiego Rozwoju przez długi czas uznawało, że nie istnieją zmiany klimatu, a tym bardziej nie są one antropogeniczne. Dziś wiemy, że to już jest rzeczywistość. Mierzymy się z nią. Różne kraje w różnym stopniu się z zmagają się ze zmianami klimatu. Dziś musimy dokonać transformacji całego systemu energetycznego, a to wymaga ogromnych nakładów kapitałowych.

Wolny rynek nie zmniejsza nierówności

Zdaniem Zygmuntowskiego: nierówności są dziś tak wielkie, że społeczności się polaryzują, usługi publiczne są coraz słabsze, a więc nawet mając wolność gospodarczą, nie mając jakiejś równości szans, to osoby, które przychodzą z uboższych regionów, z mniej zamożnych rodzin, będą miały po prostu zawsze pod górkę.

Nierówności w Polsce rosną. Jesteśmy dziś blisko powrotu do poziomu z 2015 roku, kiedy wprowadzono program 500+ i nierówności silnie spadły – takie wnioski płyną z najnowszego, corocznego badania budżetów gospodarstw domowych Głównego Urzędu Statystycznego.

W opinii eksperta odpowiedzią jest transformacja: sprawiedliwa i zrównoważona. 

Jak demokracja, to również demokracja ekonomiczna

W opinii Polskiej Sieci Ekonomii potrzeba nam takiej zmiany, która doprowadzi do demokracji ekonomicznej. Jak mówi Jan Zygmuntowski: Nie możemy mieć demokracji politycznej, jeśli nie będziemy mieć demokracji ekonomicznej. Bo bardzo szybko w tym porządku ekonomicznym pojawią się bardzo bogaci, którzy będą wykupować media, którzy będą kontrolować naszą rzeczywistość. Ta demokracja zwykła, którą rozumiemy jako wybory władz, ona również upadnie. To jest to, co mamy już dziś. To jest dramat tych populistów, tego ataku na demokrację. I to się bierze właśnie z nierównowagi ekonomicznej.

Demokracja ekonomiczna wymaga przestawienia naszego myślenia o tym, jakie zasoby są nasze wspólne. Przejścia od wyzysku jednych do współzarządzania, czyli na przykład partycypacji pracowniczej związków zawodowych, spółdzielczości.

Jak nie kapitalizm, to co?

Kluczem do dobrobytu ma być uznanie, że wzrost nie jest konieczny, że ważniejszy jest rozwój społeczny i poprawa warunków funkcjonowania niż rosnące słupki PKB. Powtarzają to dziś nie tylko Jason Hickel, Kate Raworth czy Thomas Pikkety, ale też polscy ekonomiści i badacze. Takie konstatacje są odpowiedzą na m.in. katastrofę klimatyczną. Nawiązał do tego także rozmówca Klimaszewskiej:

Jeżeli mamy system, który jest oparty o maksymalizację zysków, pomnażanie kapitału i o konkurencję, to w końcu musi być tak, że zostaje jeden największy gracz, który wygrał konkurencję, ma najwięcej kapitału, i żeby maksymalizować zysk, musi przenosić gdzieś koszty tego zysku. Więc albo przenosi te koszty na środowisko – niszczy je, dokonuje grabieży, albo przerzuca te koszty na ludzi – wyciska z nich więcej, doprowadza do kryzysów psychicznych.

Jak obserwujemy, jako Polska Sieć Ekonomii, wyłania się powoli coś na kształt „konsensusu warszawskiego”, w odróżnieniu do „konsensusu waszyngtońskiego” – komentował Zygmuntowski. – Jego podstawą jest uznanie, że wzrost ma granice, że PKB nie może rosnąć w nieskończoność. Musimy sobie powiedzieć, że nie ma nic złego w tym, że PKB stoi, ważne jest to, czy w tym czasie podnosimy jakość usług, zwiększamy oczekiwaną długość życia. Bierzmy pod uwagę jakościowe czynniki życia, a nie tylko ilościowe.

Misją Polskiej Sieci Ekonomii jest przełamanie monopolu w debacie ekonomicznej nad Wisłą, która według założycieli stowarzyszenia od ponad dwóch dekad jest nadmiernie skoncentrowana wokół koncepcji neoliberalnych, coraz mniej odpowiadających na wyzwania stojące na drodze dalszego rozwoju Polski.

Jan Zygmuntowski jest autorem „Kapitalizmu Sieci”.