Uchodźcy są w Polsce elementem propagandowej gry władzy. To instrumentalizacja człowieka - Przy Słowie #26

Zobaczyliśmy wszyscy – w gazetach, internecie, telewizji, że uchodźcy to młoda dziewczyna, matka z pięciorgiem dzieci, szewc z Afganistanu. Zobaczyliśmy, że to są tacy sami ludzie, jak my. A teraz ci ludzie cierpią i potrzebują pomocy. Te osoby stały się elementem jakiejś gry, jakiejś propagandowej gry. W 2015 roku można było nas straszyć historiami o terrorystach, teraz nikt już się na to nie nabierze – mówił Maciej Mandelt, aktywista wrocławskiego Stowarzyszenia NOMADA, która pracuje z grupami wykluczonymi.

O sytuację uchodźców na granicy polsko-białoruskiej pytała Macieja Mandelta, działacza NOMADY, który pracował m.in. jako asystent rodzin Romów rumuńskich we Wrocławiu, w “Przy Słowie” Adrianna Klimaszewska:

– Nie wiemy dziś, co się dzieje w Usnarzu Górnym i innych miejscowościach przygranicznych objętych stanem wyjątkowym. Tam nie mają dostępu ani aktywiści ani dziennikarze. (…) Wiemy za to, co się dzieje w innych miejscowościach przygranicznych, w których stanu wyjątkowego nie ma – mówił Mandelt.

Przy granicy cały czas są organizacje pozarządowe

Aktywista mocno podkreślił pracę i zaangażowanie organizacji pozarządowych, które w sposób ciągły monitorują tereny przygraniczne nieobjęte stanem wyjątkowym.

 

Nomada kilka tygodni temu, wraz z szeregiem innych organizacji, stworzyła Grupę Granica, która działa w miejscach nieobjętych stanem wyjątkowym. Wczoraj działaczki i działacze tej grupy spotkali 10 uchodźców i uchodźczyń: 9 osób z Konga, 1 osoba z Kamerunu. Sytuacja wyglądała dramatycznie, ponieważ te osoby szły z Grodna, właściwie pieszo do Polski, przeszły granicę, weszły w teren objęty stanem wyjątkowym, weszły w głąb kraju.

– Tę grupę spotkali aktywiści Stowarzyszenia Interwencji Prawnych, Homo Faber i Salam Lab i pierwsze, co zrobili, to dali im koce termiczne, coś do jedzenia, nagrali ich świadectwo. Bo co robi ta grupa? M.in. monitoruje granicę polsko-białoruską. Jedna z tych osób potrzebowała pomocy medycznej, trafiła w rezultacie do szpitala. Po 2,5 godzinach przyjechała Straż Graniczna, ponieważ działamy w granicach prawa, a zgodnie z prawem osoby te mogą złożyć wniosek o azyl w placówce Straży Granicznej. Straż Graniczna przyjechała i zabrała te osoby, przewiozła je do placówki, ale już na terenie objętym stanem wyjątkowym, stąd aktywiści nie mogli za nimi pojechać. Prawnicy też nie mogli z nimi pojechać.

 

Historia pomocy uchodźcom skończyła się ich wywózką, czyli push-backiem, którego dokonali funkcjonariusze Straży Granicznej.

– 2 godziny temu dostaliśmy informację, że te osoby zostały wywiezione z powrotem do lasu, czyli Straż Graniczna znowu zrobiła wywózkę, tzw. push-back – opowiedział Mandelt. – Te osoby zostały wyrzucone, nie wiemy, co się z nimi dzieje, bo nie ma z nimi kontaktu. Te osoby były w tragicznym stanie, przemarznięte, niektóre bez butów. Nocą są przymrozki.

Stan wyjątkowy - niepotrzebna strategia zarządzania strachem

Zapytany o to, czym jest z jego perspektywy stan wyjątkowy działacz NOMADY odpowiedział:

– To jest, z mojej perspektywy, element strategii zarządzania strachem. Ludzie z przygranicznych miejscowości się boją, nagle na ulicach jest wojsko, osoby z bronią, legitymują. My możemy sobie wyobrazić, jak to wygląda, bo my tego nie doświadczamy. To jest pierwsza taka sytuacja od stanu wojennego roku w Polsce. To jest kolejna przekroczona granica, kolejne szykany wobec ludzi w Polsce, wobec osób, które w Polsce szukają schronienia.

Polskie służby łamią prawo?

– Konwencja Genewska została przez Polskę ratyfikowana 30 lat temu, to jest w ogóle taki chichot historii, bo w dniu, w którym wprowadzono stan wyjątkowy, Konwencja Genewska obchodziła w Polsce 30-lecie wprowadzenia. To jest nielegalne działanie państwa, służby państwowe działają nielegalnie, po prostu łamią prawo, wywożąc ludzi poza granicę. Ale to samo dzieje się w innym częściach Unii Europejskiej, na Bałkanach na przykład. Jest taka strona: granicaprawczlowieka.pl, która dokumentuje pushbacki, m.in. z Terespolu. W tym momencie Grupa Granica właśnie tym również się zajmuje: zbiera te przypadki, opisuje, dokumentuje. Monitoruje też granicę. Bo co nam zostało? Możemy to dokumentować.

W ślad za Maciejem, polecamy zajrzeć tu:

http://www.granicaprawczlowieka.pl/

https://mapagoscinnosci.pl/

https://nomada.info.pl/