Demontaż czy rozwój kolei miejskiej we Wrocławiu? – Przy Słowie #27

Transport publiczny we Wrocławiu spotyka się z coraz większymi przeszkodami ze strony władz miejskich – o tym, jak się ma transport zbiorowy we Wrocławiu i co dalej z koleją miejską mówili w kolejnym „Przy Słowie” radny Rady Miejskiej Wrocławia, Piotr Uhle oraz Andrzej Padniewski ze Stowarzyszenia Akcja Miasto. Demontaż kolei miejskiej, który się odbył z winy pana prezydenta, który nie był w stanie dogadać się z przewoźnikami kolejowymi, jest czymś fatalnym dla uczniów, dla seniorów – powiedział Uhle. – Gdyby miasto nie przeznaczało tych 6 czy 7 milionów na promocję, to wystarczyłoby na to żeby zrobić nowe połączenia kolei miejskiej na wcześniejszych zasadach.

Transport publiczny we Wrocławiu w coraz gorszym stanie

Transport publiczny we Wrocławiu spotyka się z coraz większymi przeszkodami ze strony władz miejskich – nie ma co ukrywać, że podwyżka cen biletów, teraz od 1 września płacimy ponad 30 proc. więcej za bilet jednorazowy za przejazd MPK, spowoduje odpływ pasażerów. Ponadto, działania dotychczas podjęte przez Prezydenta Jacka Sutryka, doprowadziły do tego, że nie możemy korzystać z kart Urbancard, jeżdżąc kolejami w mieście. Dlatego w gruncie rzeczy trudno od 3 lat oceniać komunikację miejską we Wrocławiu pozytywnie, bo te remonty, które teraz się dzieją, nie wpływają na to, że we Wrocławiu jeździ się lepiej, żeby tramwaje się rzadziej wykolejały – mówił Andrzej Padniewski ze Stowarzyszenia Akcja Miasto. – Ja w tym momencie oceniam transport publiczny we Wrocławiu negatywnie. 3 ostatnie lata pokazują, że władze miasta nie mają po prostu pomysłu na to, w jaki sposób skutecznie realizować politykę mobilności, do której realizacji są zobowiązane – dodał.

Wrocław notuje obecnie spadek sprzedaży biletów jednorazowych na poziomie 40 proc.

Jakość naszego transportu jest problematyczna – komentował radny miejski Piotr Uhle. – Należy dostrzec, że skala inwestycji bardzo mocno przyspieszyła, mamy znacznie szybszy, nowocześniejszy tabor, szczególnie autobusowy, mamy dużo większe nakłady na utrzymanie torowisk. Warto zwrócić jednak uwagę, że w dużej mierze są to inwestycje na poważny kredyt. A spłacać ten kredyt będziemy dopiero po 2028 roku. Jako wrocławianki i wrocławianie mocno to odczujemy – zauważył Uhle.

Jak dodał radny:

Zostały podniesione, na wniosek prezydenta, ceny biletów; pan prezydent przedstawiał wyliczenia, które wskazywały, że nie wpłynie to negatywnie na popularność transportu publicznego. To się nie sprawdziło. Te wyliczenia nie sprawdziły się nawet w ciągu tych pierwszych pięciu miesięcy 2021 r. o ponad 20 milionów złotych. Tej wielkości dziura powstała na skutek tej decyzji.

Padniewski zwrócił uwagę na brak inwestycji rowerowych:

Jacek Sutryk nie realizuje obiecanych 30 milionów na inwestycje rowerowe, więc rowerzyście są nadal we Wrocławiu grupą, która jest przez władze miejskiej nie dostatecznie uwzględniania w przestrzeni, a tak naprawdę ten rower jest super alternatywą dla wrocławian. 

Brak możliwości podróżowania koleją po mieście porażką Jacka Sutryka?

Od lipca mieszkańcy Wrocławia nie mogą już jeździć koleją po mieście z biletem MPK. Z końcem czerwca wygasła umowa dotycząca honorowania biletów MPK i Urbancard w pociągach na terenie Wrocławia. Mieszkańcy i mieszkanki koleją po mieście pojadą tylko z biletem kolejowym.

Mieszkańcy powinni móc dojechać z Leśnicy na Psie Pole za pomocą jednolitego biletu. Nie można komplikować im życia. Gdyby miasto nie przeznaczało tych 6 czy 7 milionów na promocję, to wystarczyłoby na to żeby zrobić nowe połączenia kolei miejskiej na wcześniejszych zasadach – powiedział Uhle.

Z Leśnicy zamiast dostać się z kilkanaście minut pociągiem, trzeba teraz jechać kilkadziesiąt minut tramwajem. A będzie gorzej, bo remont torowiska i autobusowa komunikacja zastępcza jeszcze wydłużą ten czas. To będzie ponad godzina podróżowania z Leśnicy do centrum – ostrzegł Andrzej Padniewski.

Działacz Akcji Miasto odniósł się też do wysokich nakładów na promocję miasta:

Liczyliśmy, że uruchomienie pilotażowej linii kolejowej z Leśnicy na Psie Pole kosztowałoby 3,4 miliony złotych – przy 7 milionach na wydawanych dziś na miejską promocję. Wszystkie działania dziś wokół kolei we Wrocławiu to jest demontaż kolei. Będziemy stali w coraz dłuższych korkach, będziemy oddychali coraz gorszym powietrzem. Zapisy polityki mobilności nie są dziś realizowane przez urząd.

Przez wszystkie przypadki jest odmienianych 250 tysięcy aut, którego każdego dnia wjeżdżają do Wrocławia z okolicznych gmin, które jeżdżą po naszych drogach, Nie ma innego rozwiązania, żeby zmniejszyć te potoki samochodów, niż dać mieszkańcom okolicznych miejscowości dobry transport publiczny – zauważył Uhle.

Rada Miejska Wrocławia pochyli się jutro nad kolejową propozycją Akcji Miasto

Radni miejscy pochylą się jutro nad obywatelskim projektem uchwały ws. Wrocławskiej Kolei Miejskiej. Pod projektem udało się zebrać ponad 1000 podpisów mieszkańców Wrocławia.

Aktywiści i aktywistki Akcji Miasto wyszli ze swoją koncepcją na kolej miejską i aglomeracyjną. Zaproponowali dwie uchwały kierunkowe, które obligują Marszałka Województwa Cezarego Przybylskiego oraz Prezydenta Wrocławia Jacka Sutryka do konkretnych działań. Uwzględniają one m.in.: możliwie szybkie kursy kolei miejskiej do Leśnicy, Brochowa i Psiego Pola, utrzymanie wspólnego systemu biletowego i rozszerzenie go o bilety czasowe, kursy kolei miejskiej do Pracz, Jagodna, Wojnowa czy współpracę z okolicznymi gminami w celu rozszerzenia kolei miejskiej na kolej aglomeracyjną.

Tak komentował to pod koniec czerwca Jakub Nowotarski z Akcji Miasto:

Zbiórka podpisów dała nam bardzo dużo siły. Zrozumieliśmy, że w tej sprawie zdecydowanie reprezentujemy mieszkańców, zajmujemy się bardzo ważnym problemem. Próbowaliśmy wcześniej lobbować za zmianami w inny sposób – pisaliśmy do prezydenta, do urzędników, do radnych miejskich, żeby się opamiętali i szukali porozumienia. To się nie udało. Dlatego próbujemy kolejną ścieżką – obywatelską inicjatywą uchwałodawczą.